“ZMOROJEWO” Jakub Żulczyk – RECENZJA

“ZMOROJEWO” Jakub Żulczyk – RECENZJA

Walka dobra ze złem na świecie trwa nieustannie. Tym bardziej często spotykamy ją również w książkach i jest ona zawsze trafionym tematem. Przybiera różne formy, postacie i okoliczności, ale zawsze sprawia, że na ciele pojawiają się ciary. W Zmorojewie walka dobra i zła toczy się w sposób magiczny, co oczywiście sprawiło, że nie mogłam oderwać się od tej powieści. Pan Jakub Żulczyk stworzył wyjątkowy świat, w którym nie wszystko jest takie, na jakie wygląda.

Już na pierwszych stronach poznajemy głównego bohatera Tytusa Grójeckiego, którego kręcą horrory oraz niewyjaśnione i nadprzyrodzone zjawiska. OMG! – pomyślałam. Czekają mnie jakieś fantazje typowego nerda. I proszę, znowu się pomyliłam. Choć w życiu codziennym uwielbiam mieć rację, to dostaję skrzydeł kiedy książka mnie pozytywnie zaskakuje. Wróćmy jednak do tematu tej młodzieżowej powieści. Tytus, o którym wspomniałam, najchętniej sam na własnej skórze przeżyłby przerażające przygody o których czyta w powieściach Stephena Kinga. Niestety nie dane jest mu nawet spędzenie wakacji w nadzwyczajnym miejscu, zamiast tego rodzice wysyłają go na letnisko do dziadków na wieś. Los jednak postanowił dać młodziakowi odrobinę motywacji do wyjazdu. Przeszukując ulubione internetowe strony dla miłośników  niewyjaśnionych zdarzeń, chłopak natrafia na informacje o mieście widmo. Tym lepiej, że znajduje się ono niedaleko wsi dziadków. Być może te wakacje nie okażą się takie złe. Babcia i dziadek mieszkają w Głuszycach. To zabita dechami dziura, w której przecież nie ma opcji żeby wydarzyło się coś ciekawego. I tu właśnie pomylił się Tytus Grójecki… Już w pierwszych dniach chłopak poznaje zbuntowaną Anię, której odwaga i charakterek szybko zawróciły w głowie bohatera. Razem wybierają się na poszukiwanie miasteczka widmo. Nie mają jednak pojęcia z jakim złem przyjdzie im się zmierzyć. W okolicy zaczynają się niewyjaśnione zaginięcia i morderstwa, a stare legendy zaczynają odkrywać swoje karty. Czyżby przybycie Tytusa, w tym akurat czasie, nie było bez znaczenia?

Zmorojewo to prawie 500 stron niezłej młodzieżowej literatury. Znajdują się w niej elementy fantasy oraz horroru. Mimo, że zazwyczaj uciekam od przerażających filmów i książek, to tym razem dobrnęłam do końca. Dzięki Panu Jakubowi udało mi się przełamać pierwsze lody, a mój strach przed okropnościami odrobinę zmalał. Jak nic, będę mogła sięgać teraz po kolejne budzące grozę treści, ale co do filmów, jeszcze się wstrzymam. Zmorojewo to również dobra przygodówka, w której toczy się walka dobra ze złem. Być może nie jest to nic odkrywczego, ale sama książka jest napisana wyjątkowo dobrze. Nie ma w niej zgubionych wątków ani dziwnych, niewiele wnoszących dialogów. Wszystko świetnie tworzy spójną całość, a czytanie tej powieści to sama przyjemność. Postacie są naprawdę dobrze przemyślane, a akcja toczy się na tyle szybko, że czytelnik nie jest w stanie się znudzić. Do tego w tę historię zostały wplecione postacie bajkowe oraz legendarne. Ten zabieg sprawia, że zaczynamy doszukiwać się ich istnienia w rzeczywistości. Złych bohaterów autor przedstawia dosyć łaskawie, ale dla takiego strachliwca jak ja, to akurat bardzo dobrze.

Zmorojewo to wyjątkowo udana młodzieżówka. Jak czytamy na okładce, zawiera trochę strachu, trochę śmiechu, trochę romantyzmu oraz dziwnych pomysłów dla każdego. Faktycznie tak jest. Jakub Żulczyk wykreował fantastyczny świat zła, który za wszelką cenę chce zawładnąć światem ludzi. Nikt z nas nie chciałby się w nim znaleźć. Uważam, że jeśli coś ma sprawić, że zaczniecie się oglądać za siebie, to właśnie Zmorojewo!

B.

Kochane Wydawnictwo Agora, dziękuję za możliwość zrecenzowania tej wyjątkowej powieści.

Recenzja ZaBiałymPłotkiem
Tytuł: Zmorojewo
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Agora



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *