“ZJAZD ABSOLWENTÓW” GUILLAUME MUSSO – Recenzja

“ZJAZD ABSOLWENTÓW” GUILLAUME MUSSO – Recenzja

Biorąc w dłonie nową powieść Musso byłam pełna optymizmu i ekscytacji. Nie zawiodłam się, bo książkę pożarłam w kilka godzin, a taka kolej rzeczy zdarza mi się niezwykle rzadko. Dawno nie czytałam Pana Musso i chyba zapomniałam już jak dobre ma pióro. Ale “Zjazd absolwentów” skutecznie mi o tym przypomniał. Teraz chcę nadrobić wszystkie czytelnicze zaległości tego autora.

Guillaume Musso nie wyszedł z wprawy. Jego powieści dalej zachwycają prostotą i zaskakującym zakończeniem. Niektórzy sądzą, że jego książki są do siebie podobne. Faktycznie można się doszukać podobieństw w fabule czy bohaterach. Jednakże jeśli potraktować to jako styl pisania autora, to zupełnie przestaniemy zwracać na to uwagę. Tym bardziej, że potrafi on nieźle zaskoczyć. Tak właśnie było w przypadku “Zjazdu absolwentów”.

Bohaterem powieści jest Thomas, w którego moralność bardzo szybko zaczynamy wątpić. Cała historia toczy się w dwóch płaszczyznach: teraźniejszości i przeszłości. Bohater w czasach obecnych przyjeżdża do swojej rodzinnej miejscowości. O dziwo, zamierza uczestniczyć w uroczystościach związanych ze zjazdem absolwentów, w dawnej szkole. Spotyka tu również przyjaciół i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tak naprawdę pojawił się w tym miejscu ze strachu. Co jeśli od lat skrywana tajemnica ujrzy wreszcie światło dzienne? Okazuje się, że Thomas przed laty uczestniczył w dramatycznych wydarzeniach, które obecnie mogą zostać ujawnione, a wówczas życie jego i jego przyjaciół będzie wisiało na włosku. Strach przed ujawnieniem i pociągnięciem do odpowiedzialności sprawia, że poszukiwanie całej prawdy staje się priorytetem. Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty w mroźną noc? Kto odpowie za zbrodnie z poprzednich lat? Czasu by odkryć wszystko jest niewiele, ale być może prawda okaże się zaskakująca, a świat nie dowie się o wydarzeniach z tamtych trudnych lat.

“Zjazd absolwentów” to nie tylko powieść o skrywanej tajemnicy, zagadce do rozwiązania i miłosnych rozterkach. To również lektura o tym jak różnie można pojmować moralność. Czytelnik zmuszony jest do trudnych rozważań, bo czy zbrodnia może być mnie zła, gdy zabija się złego człowieka? Czy może niezależnie od przypadku, dopuszczenie się takiej zbrodni jest niepodważalnie niewybaczalne? Sama złapałam się na tym, że bardzo szybko zaczęłam kibicować bohaterowi i trzymać kciuki za rozwiązanie sprawy i ukrycie jego okropnej przeszłości. Bo Thomas jest tym typem człowieka, obok którego nie da się przejść obojętnie, a współczucie dla jego przeżyć, bierze górę nad rozsądkiem.

Życie głównego bohatera to jedynie element w sieci kłamstw i zbrodni. Jednakże wszystko ma swój początek w jednym miejscu, a w zasadzie w jednej osobie, ale o tym wszystkim musicie przeczytać sami. Bądźcie gotowi na chwile trzymające w napięciu, zaskakującą fabułę i wyjątkowe zakończenie. Zdecydowanie trudno oderwać się od tej historii. Polecam serdecznie.

B.