“ZBRODNIA I KARAŚ” Aleksandra Rumin – RECENZJA

“ZBRODNIA I KARAŚ” Aleksandra Rumin – RECENZJA

Studenckie chwile.. Och jaki to odległy dla mnie czas. Jednakże wciąż pamiętam tamte dni, emocje, wspinanie się na najwyższe szczyty kombinatoryki i manipulacji. Wykładowców, którzy potrafili zafascynować i takich, którzy starali się nam dokopać. Chyba zgodzicie się ze mną, że na każdej uczelni jest przynajmniej jeden profesorek, niecieszący się ogromną popularnością, którego najchętniej omijałoby się szerokim łukiem. Taki typ spod ciemnej gwiazdy, przed którym każdy trzęsie portkami. Szczególnie, kiedy zbliża się zaliczenie. Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego był nim Ernest Karaś. Znienawidzony nie tylko przez studentów, ale również przez współpracowników. Przypadek (a może wcale nie) chciał, że nie było mu dane dożyć sędziwego wieku, a jego wyjątkową historię poznałam w powieści Zbrodnia i Karaś Aleksandry Rumin.

Kampus UKSW to miejsce dla nieszczęśników. Tym, którzy tu trafili, z pewnością powinęła się noga, a ich marzenia o prestiżowej uczelni, legły w gruzach. Na ulicy Wóycickiego “nawet diabeł przestał mówić dobranoc, bo okolica za bardzo go przygnębiała”. To miejsce dla nieudaczników, a pośród uczelnianych ścian spotkać was może, dosłownie wszystko. Właśnie w tym zapomnianym przez wiadomo kogo miejscu, niecieszący się sympatią Profesor Karaś, wydał ostatnie tchnienie. Pech chciał, że zdarzyło się to w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych. W tamtym momencie, przebywało w nim jedynie dziesięć osób. Czy którejś z nich, mogło wyjątkowo zależeć na usunięciu znienawidzonego wykładowcy? Dla samej uczelni, byłoby najlepiej, gdyby cała sprawa okazała się nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności. Jednakże czy morderstwo lub samobójstwo, da się zwyczajnie zamieść pod dywan?

Jeśli wydaje się wam, że to kryminał jakich wiele, jesteście w błędzie. Otóż w tej powieści tuż obok wątku niewyjaśnionego zgonu, znajdują się sceny rodem z komedii, a żadna z opisanych sytuacji nie jest oczywista. Cała historia opowiedziana jest wieloma głosami podejrzanych o zabójstwo postaci. Dodatkowo najwięcej do powiedzenia ma rudy futrzak, który prawdopodobnie rządzi tą uczelnią, a przynajmniej tak mu się wydaje. Akcja powieści podzielona jest na dwa etapy. W roku 2006 poznajemy wszystkich bohaterów, a dwanaście lat później spotykamy ich kolejny raz. Z każdą z tych osób stykamy się w odrębny sposób, co pozwala na budowanie napięcia. Autorka długo nie zdradza nam również rozwiązania zagadki, więc powieść czyta się na wdechu, wciąż chcąc więcej i więcej. To historia, której smaczek wciąga czytelnika już od pierwszych kartek.

Nie łatwo jest połączyć kryminał z komedią, ale Pani Aleksandrze ta fuzja wyszła znakomicie. W toku wydarzeń, można dostrzec niedoskonałości życia uczelnianego. Brak dofinansowania, wzajemna walka o pozycję, a nawet szantaż, to tylko kilka aspektów, które poruszyła autorka. Dzięki dużej różnorodności postaci, stworzyła żartobliwy obraz nędzy i rozpaczy dzisiejszego systemu edukacji. Ludzka natura nie jest jej obca i to również widać na kartach powieści. Osobiście pokochałam te zawrotne tempo akcji. Zanurzyłam się w tej historii pełnej humoru i groteski. Po raz pierwszy tak dobrze bawiłam się przy komedii kryminalnej.

B.

Recenzja ZaBiałymPłotkiem
Tytuł: Zbrodnia i Karaś
Autor: Aleksandra Rumin
Wydawnictwo: Initium

Dziękuję Wydawnictwu Initium, za możliwość zrecenzowania tej wyjątkowej książki.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *