“Świątynia” Jakub Żulczyk – Recenzja

“Świątynia” Jakub Żulczyk – Recenzja

Pierwsze spotkanie z Tytusem Grójeckim było niezwykle ekscytujące i przerażające. Pisałam wówczas, że w Zmorojewie walka dobra i zła toczy się w sposób magiczny, co oczywiście sprawiło, że nie mogłam oderwać się od tej powieści. Pan Jakub Żulczyk stworzył wyjątkowy świat, w którym nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Mimo, że Zmorojewo przestało istnieć, zagrożenie nie minęło. Zło nadal próbuje wedrzeć się do naszego świata i przejąć kontrolę nad wszystkim co dobre, a o tym wszystkim czytamy w drugim tomie serii “Świątynia”.

Po koszmarnych przeżyciach bohaterów – Tytusa i Anki oraz powrocie do dużego miasta, ich drogi szybko się rozeszły. Dziewczyna dostrzega, że chłopak w którym się zakochała, nie jest tym o kim marzyła. Ich zainteresowania bardzo się od siebie różnią i brakuje im wspólnych tematów. Obecnie jej sympatią cieszy się nowy chłopak o imieniu Damian. Intrygujący, przystojny i z daleka widać, że skrywa jakąś tajemnicę. Czy może być coś bardziej przyciągającego? Niestety wszystko to trudno jest zaakceptować Tytusowi. Sama również przeżyłam zawód tej miłości, ale wracając do wydarzeń… Nowa miłość Anki, to także nowe kłopoty. Nastolatek jest bowiem w dziwny sposób związany z demonicznym rodzeństwem, Lidią i Erykiem. Cała ta trójka pachnie katastrofą. Jakby tego było mało, na arenie pojawia się również uzdrowiciel, który potrafi wyleczyć najtrudniejsze choroby, schorzenia i upośledzenia. Robi się o nim głośno w całym kraju. Ludzie tłumnie zaczynają zjeżdżać do Świątyni tego samozwańczego lekarza. Świat wstrzymuje oddech na to, co może się wydarzyć. Dodatkowo w całe te zamieszanie zostaje wplątana Anka. Nieświadoma niebezpieczeństwa jakie na nią czyha, również udaje się do Świątyni. Z pomocą może jej przyjść tylko jedna osoba: Tytus. Czy i tym razem uda się uratować świat przed siłami ciemności?

Muszę przyznać, że książka którą czyta się tak lekko, jednocześnie jest trudna. Mamy tu idealny przykład, jak łatwo jest manipulować ludźmi, używając odpowiedniej dźwigni. Dodatkowo opis zbiorowej histerii i przerażające sceny uderzają mocno w nasze emocje i skłaniają do myślenia. To powieść dla starszych nastolatków i dojrzałych czytelników. Zło bowiem czai się tuż za rogiem, a wpuszczone do świata żywych, może doszczętnie go zniszczyć. Niestety tym razem zabrakło tęgich umysłów jak Twardowski, a nastoletni Tytus, zbyt młody i niedoświadczony, może nie podołać roli zbawiciela.

Co do Anki, niestety jej postać w drugim tomie serii, zawiodła mnie i stała się irytująca. Na szczęście pojawiły się nowe postacie, które w mniejszym lub większym stopniu, wniosły odrobinę pozytywnego zaskoczenia. Chętnie sięgnę po kolejne przygody Tytusa i w zasadzie tylko jego. Pozostali bohaterowie mogą spokojnie zostać z tyłu.

“Świątynia” to kawał dobrej lektury z dreszczykiem. Ta seria jest idealnym sposobem, na wprowadzenie czytelnika do świata horrorów i kryminałów. Teraz pozostało tylko czekać na kolejne tomy powieści.

B.

Kochane Wydawnictwo Agora, dziękuję za możliwość zrecenzowania tej wyjątkowej powieści.

Recenzja ZaBiałymPłotkiem
Tytuł: Świątynia
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Agora