“Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marta Kisiel – recenzja

“Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marta Kisiel – recenzja

Zacznę od tego, że uwielbiam książki dla dzieci. Jako mała dziewczynka zaczytywałam się w pięknych opowieściach Disney’a, które często kończyły się happy endem. Jednakże dopiero po latach odnajduję się w tych dziecięcych opowieściach i doceniam ich przesłanie, magię, piękno. “Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marty Kisiel to wspaniała, wzruszająca, a czasem nawet mroczna historia dla najmłodszych czytelników. Opowiada o dziecięcych przeżyciach związanych z dorastaniem i dopasowaniem do nowego otoczenia.

Jednym z bohaterów tej opowieści jest dziesięcioletni Bożek. Chłopak mieszka w niesamowitym domu, pełnym niezwykłych stworzeń i nietypowych lokatorów. Czuje się szczęśliwy, ma swoje przyzwyczajenia i najlepszego przyjaciela, którym jest Licho. Razem spędzają czas, bawią się i dbają o siebie nawzajem. Licho to anioł stróż chłopca. Taki typowy, uroczy, ze skrzydełkami, z okrągłą buzią i magicznymi oczętami. W ich życiu nastaje jednak moment, kiedy Bożek musi zmienić swoje otoczenie i po raz pierwszy wybrać się do szkoły wraz z innymi dziećmi. Mimo strachu przed tym co go czeka, tuż po wakacjach rozpoczyna swoje szkolne życie. Jednakże niechęć do takiej zmiany nie ułatwia zadania, ani nie ustępuje. W szkolnej rzeczywistości okazuje się, że dzieci nie piją kakao z mamą, a większość czasu spędzają na grze w FIFĘ, a nasz mały bohater nawet nie wie co to ta FIFA jest. Być może Bożek wcale nie jest gotów do życia wśród innych dzieci, a może jest w nim coś, co sprawia, że nie pasuje on do swoich rówieśników?

Historia Niebożątka ujęła mnie za serducho. Książka wypełniona jest magią fantastycznego świata, ale jednocześnie dotyka bardzo realnych uczuć. Dom bohatera to miejsce ciepłe, pełne opieki i miłości. Choć pełen potworów, nietypowych stworzeń, których o dziwo natura jest zdecydowanie przyjazna, czuć w nim pozytywną aurę dobrych ludzi. Być może to Małe Licho czuwa nad tym szczęściem i spokojem. Mimo osobliwej rodziny, dwóch duchów na strychu i Krakena w wannie, ta opowieść wcale nie przeraża, a przenosi do innej rzeczywistości. Tak, jak w dobrej bajce być powinno.

Książka dedykowana jest najmłodszym czytelnikom, ale ja widzę w niej potencjał i naukę również dla dużych. Dawno nie wpadła mi w dłonie dziecięca powieść, która tak bardzo mnie zauroczyła. Znaleźć w niej można takie wartości jak miłość, tolerancja i przyjaźń. Dorośli dostrzegą również trudy dorastania Bożka, które występują u większości dzieci. Natomiast dzieci odnajdą w niej magiczną historię, która uruchomi ich wyobraźnię. Dodatkowo treść przeplatana jest ilustracjami Pauliny Wyrt, które młodym czytelnikom ułatwiają interpretację tej historii. Tajemniczy klimat książki dodatkowo zachęca do poznania przygód Niebożątka. Z każdą kartką chce się przejść dalej, wiedzieć więcej i rozpatruje się zakończenie, które dla mnie było zaskakujące. Uwielbiam kiedy nie uda mi się przewidzieć finału powieści, wtedy bowiem wiem, że książka jest dobra.

Z tego co powiedziały mi internety “Małe Licho i tajemnica Niebożątka” wiąże się z innymi bajkami Marty Kisiel – “Dożywocie” oraz “Siła niższa”. Teraz już wiem, że muszę nadrobić te zaległości i uzupełnić swoją biblioteczkę. Czyli czas na to, co tygryski lubią najbardziej… na zakupy oczywiście! (Ps. Kochany G. – tak, wiem że to przeczytałeś, ale udajmy, że nic nie wiesz, Love You).

B.

Recenzja ZaBiałymPłotkiem
Tytuł: Małe Licho i tajemnica Niebożątka
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Wilga

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *