A Tomek powiedział… odcinek 8

A Tomek powiedział… odcinek 8

A Tomek powiedział:
– Aniu, chciałbym, aby ktoś w końcu wynalazł szczepionkę na głupotę.
Odpowiedziałam:
– Ja też bym chciała. Taka szczepionka powinna być obowiązkowa, szczególnie dla osób podejmujących ważne decyzje państwowe.

Od ubiegłego tygodnia trwa zażarta dyskusja: szczepić czy nie szczepić. Pytanie wręcz szekspirowskie! Debatę (a czasem wręcz kłótnię) wywołała decyzja Sejmu o skierowaniu do komisji tzw. ustawy antyszczepionkowej. Krótko, zwięźle i rzeczowo: komisja sejmowa będzie zastanawiać się nad tym, czy zlikwidować obowiązkowe szczepienia, a decyzję o szczepieniu dziecka pozostawić rodzicom.

Pierwsza rzecz, jaka mnie zastanowiła, to czy w Polsce nie ma ważniejszych spraw do procedowania. Czy szczepienia są naprawdę tak ważką i niecierpiącą zwłoki kwestią? Czy sprawy związane z obronnością, służbą zdrowia, edukacją, …………………………………* (do uzupełnienia) nie są pilniejsze? Po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że diabeł tkwi w… kampanii samorządowej. Być może członkowie grupy przeciwników szczepień są potencjalnymi wyborcami partii rządzącej i trzeba ich przekonać, że znaczek X mają stawiać na liście nr 10. Po 21 października projekt natomiast trafi do „zamrażarki” sejmowej.

Przyszła mi do głowy jeszcze inna opcja (bardzo chętnie wykorzystywana przez każdą z partii rządzących), a mianowicie: zmiana tematu. Odwracamy zainteresowanie społeczeństwa od tematyki niewygodnej i trudnej, szybko znajdując temat zastępczy. W tym przypadku – ustawę antyszczepionkową, która tak jak ustawa antyaborcyjna wzbudzi prawdopodobnie wielkie poruszenie wśród ludu. I wzbudziła: prasa, radio, telewizja, wywiady, felietony, dyskusje w mediach społecznościowych. HOT NEWS! Ludzie nawzajem starają się przekonać do swoich racji. Pół biedy, jeśli robią to w sposób kulturalny, ale często styl prowadzenia sporów odbiega od norm dobrego wychowania. Brakuje też merytorycznych argumentów. Trudno za takowy uznać stwierdzenie, że „w szczepionkach są metale ciężkie, więc najgorzej mają te dzieci, które biorą ostatnią dawkę z pojemnika, bo – jak wiadomo – metal opada na dno” albo: „szczepionki zawierają DNA poaborcyjne”. Tak, tak. Nie wiedzieliście o tym? Trudno się dziwić, że w czasach „doktora Google” wiele osób wierzy w takie stwierdzenia. Dodatkowo na przestrzeni ostatnich lat było kilka poważnych afer z udziałem koncernów farmaceutycznych, co z pewnością przyczyniło się do spadku zaufania wobec szczepień i dało pole do popisu samozwańczym ekspertom.

Na pewno korzystacie z państwowej służby zdrowia. Wiecie, jak wygląda wizyta z niemowlakiem? Rozbieramy, lekarz bada, czy zdrowy i czy można go zaszczepić, ubieramy i kierujemy się do gabinetu zabiegowego. Pediatra nie ma czasu na rozmowę z rodzicami o potencjalnych skutkach ubocznych danej szczepionki, nie ma kiedy wyjaśnić im, jak ona działa oraz jakie są jej wady i zalety. Nie ma czasu nie dlatego, że nie chce, ale dlatego że ma 10-15 minut na jedną wizytę i za drzwiami czeka już następny pacjent.

Sejm zamiast tracić czas na debaty o ustawie antyszczepionkowej, powinien przeprowadzić debatę nad naprawą służby zdrowia. Bo wkrótce dojdziemy do tego, że będziemy prowadzić psy na obowiązkowe szczepienia przeciwko wściekliźnie, a dzieci same będą decydowały o tym, czy chcą być zaszczepione.

Anna Sekielska



2 thoughts on “A Tomek powiedział… odcinek 8”

  • Pani Aniu od kilku dni zapartym tchem odsłuchuję Wasze niedzielne lify. Polubilam Waszą dwójkę. Ale…zawsze bylam proszczepionkowa. Z pierwszego wykształcenia pielęgniarka. Wyszczepilam moje dziecko na wszystko co trzeba i nie trzeba. Jak syn był malutki i miał ok 7 miesięcy zaczęły się “jazdy ” – wzbudzał się w nocy że strasznym krzykiem, zanosił się, oczy wywrócone, nie było z nim żadnego kontaktu. Zaczęły się wycieczki po lekarzach, eeg, neurolog i diagnoza “zaburzenia snu” – lekarstwo: sytopfk na uspokojenie. Nie przekonało mnie to, skąd u tak małego dziecka zaburzenia snu??? Szczepiłam nadal nie wiążąc tych rzeczy ze sobą. Po którymś z kolei sczepirniu nabrałem podejrzeń, bo ataki zdarzały się w 2-3 noc po szczepienie. Zaszczepiłam kolejny raz i bach atak. I kolejny zaś. Za każdym razem były cięższe, doszły do tego nirdowłady połowicze. Wówczas nikt nie słyszał o NOP- ach. Od 7 roku życia nie mam już odwagi zaszczepić, bo nie wiem jak mogłoby się to skończyć…Żaden z tych boków nie został odnotowany. Byłam w poradni szczepień ,.pani zapisała w karcie i kazała zaszczepic . Spotkałam tam takie myśli jak ja, ich dzieci były bardziej uszkodzone niż moje. Moje tylko mialo osłabione napięcie mięśniowe i z kolei wyło po nocach z powodu bólu nóg , a ja pompowałam.w niego nurofen I masowałam póki lek nie zaczął działać. Takich bezradnych matek jak ja jest mnóstwo…Nazywa się nas antyszczepionkowcami, ciemnogrodem, nieukami itp. Mam 2 fakulety- jeden z dziedziny zdrowia, drugi wychowania. To moja świadoma decyzja – i znam moje dziecko lepiej niż lekarz, który wmawiał mi zzburzenia snu lub bóle wzrostowe…Bogu dxiękuję że dkończýlo się to tylko tak.
    Pozdrawiam Edyta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *