A Tomek powiedział… odcinek 13

A Tomek powiedział… odcinek 13

A Tomek powiedział:
– Aniu, czy zrobiłaś już świąteczne zakupy?
Odpowiedziałam:
– Na miłość boską! Jeszcze nie. Do świąt jeszcze tydzień.
Mój mąż na to:
– No nie wiem. Jak patrzę na to, co się dzieje w sklepach, to dochodzę do wniosku, że za tydzień nie będziesz miała czego kupować.

Coś w tym jest. Szerokim łukiem omijam wszelkie żuczki, margerytki, jaszczurki. Ewentualnie jak sobota, to tylko do… wiadomo dokąd. A tam słyszę: „kup więcej, kup więcej, kup więcej”. Tylko ile tego „więcej” mogę kupić? Owszem żyjemy w czasach wszechpanującego konsumpcjonizmu, ale jedzenie ma określone terminy ważności. A co potem?

Jak to co? Na śmietnik. W Polsce marnuje się około 9 milionów ton jedzenia wartego ponad 60 miliardów złotych (dane pochodzą z raportu Kantar Millward Brown przygotowanego dla Federacji Polskich Banków Żywności). Każdy Polak marnuje rocznie około 250 kilogramów żywności!!!! (w tym miejscu mam ochotę wpisać słowa powszechnie uważane za niecenzuralne, np. dzban). Zakupy generalnie zaczęły mi się kojarzyć z marnotrawstwem.

Nadmiar kupowanego jedzenia to jedna strona medalu, druga to opakowania. Torebki foliowe, reklamówki, wędlina zapakowana w dwa kilometry folii. Krem w plastikowym słoiczku + w pudełku + folia na pudelku. Czy potrzebne jest aż potrójne opakowanie? Zdaję sobie sprawę, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Natomiast chyba możemy zabrać ze sobą na zakupy torbę płócienną, na przykład taką (UWAGA!!! kryptoreklama :)) https://zabialymplotkiem.pl/produkt/pokazna-torba-nie-poczytalni/. Na warzywa, owoce, pieczywo też warto wziąć torebki foliowe z domu lub zaopatrzyć się w wielorazówki (https://wielorazowka.pl/produkt/duzy-woreczek-na-zakupy-zamiast-foliowki/) czy uszyć je samemu. Oczywiście nie wszystkie produkty można w nie zapakować, ale pomidory, jabłka, bakalie, pieczywo – tak.

Od kilku miesięcy korzystam i jestem zadowolona. W pobliskich sklepach Panie przyzwyczaiły się do mojego sposobu kupowania. Nie pytają już: „Co to za firanka?”, „Czy to worek do prania bielizny?”, „A wie Pani, że w tym to będzie więcej ważyło?”. Dopiero zaczynam naukę świadomego kupowania. Przede mną jeszcze długa droga, ale staram się, jak mogę. Rodzina też się stara.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jakie ilości śmieci produkujemy. Kiedy kosz napełni się odpadkami, wyrzucają je do zsypu lub do kontenera pod domem. U nas na wsi śmieci tzw. zmieszane odbierane raz na miesiąc, plastiki – raz na dwa miesiące, papier i szkło – raz na trzy. Dopiero w takiej sytuacji widać, ile śmieci produkuje czteroosobowa rodzina. Dlatego postanowiliśmy choć trochę zminimalizować te ilości. Na razie wprowadziłam wielorazówki, wielorazowe torby na zakupy, kosze wiklinowe. Jak mam do wyboru keczup w plastiku czy w szkle, wybieram ten drugi.

Prezenty również zapakuję w torby z ubiegłego roku. Nikt z rodziny się nie obrazi. Taka torebka może przecież spokojnie zaliczyć kilka świąt 🙂
Apeluję: kupujmy mądrze i z rozsądkiem.

Przypomina mi się stary mem. Przed wigilią: „NIE JEDZ, BO TO NA ŚWIĘTA!” Po świętach: „I KTO TO TERAZ WSZYSTKO ZJE?”

Anna Sekielska



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *