STYCZNIOWE MIGAWKI W ZABIAŁYMPŁOTKIEM, czyli co to się u nas działo.

STYCZNIOWE MIGAWKI W ZABIAŁYMPŁOTKIEM, czyli co to się u nas działo.

Siedzę sobie w naszym biurze, do którego udało mi się wreszcie dotrzeć. Ostatnio nie było to takie proste, bo miesiąc rozpoczęliśmy i zakończyliśmy chorobowo. Mając żłobkowe dziecko w domu możecie liczyć na odhaczenie wszelkich możliwych chorób i niestety czasem bywa to bardzo uciążliwe. Są również plusy takich sytuacji: więcej czasu z dzieckiem i odkrywanie nowych wspólnych zabaw.

W związku z powyższym styczeń obfitował głównie w zdjęcia z domowego zacisza. Zaczniemy od tych zabawowych z małym M., w które zaangażował się również tatuś. Na nowo odkryliśmy wędkowanie. Tym razem drewnianych rybek, ale odbieram to jako początek  do wielkiej kariery wędkarskiej, w ślad za dziadkiem. Może w końcu ktoś przejmie pałeczkę i dziadek będzie miał godnego następce! Co do dziadka i babci, wiedzieliście, że w styczniu mieli oni swoje święta?

Styczeń 2018 to zdecydowanie miesiąc pierwszych razów w naszej rodzinie. Mirek wziął udział po raz pierwszy w występie dla swoich ukochanych dziadków, a ja po raz pierwszy szykowałam dla tych szanownych gości poczęstunek w żłobku. Chyba wyszło całkiem nieźle, a wspomnienia mamy niezaprzeczalnie wyjątkowe. Było dużo śmiechu, cały ogrom przekąsek i jeszcze więcej miłości.

Po raz pierwszy również wybraliśmy się na sanki. Pomiędzy jedną chorobą a drugą udało nam się skorzystać z obfitych opadów śniegu. Efekt? Mireczek zachwycony, rodzice zmęczeni potrójnie, ale z pewnością było warto.

Jeszcze jeden pierwszy raz. Farby! Do tej pory nie odważyliśmy się sięgnąć po tę formę atrakcji, ale uwięzieni w domowym zaciszu nabraliśmy chęci do nowego. Zabawa trwała w najlepsze, powstało małe dzieło sztuki i do tego udało nam się nie zdewastować naszego mieszkania. Z pewnością już niedługo ponowimy tę formę zabawy i będziemy wracać do niej tak często jak się da. Kolejne farby zrobimy jadalne i wówczas nasza zabawa przejdzie na wyższy level.

Z pewnością zauważyliście, że nasz styczeń zdecydowanie był bardzo rodzinny. A co robiła mamusia w wolnych chwilach? Czytała i dzięki temu pojawiły się nowe recenzje na blogu. Pracowała i efekt tych starań jeszcze w lutym zobaczycie na blogu. Jesteśmy bardzo podekscytowani tym co ma się wydarzyć i mamy nadzieję, że sprostamy zupełnie nowemu wyzwaniu. Proszę trzymajcie kciuki za luty i za zdrówko małego M.

B.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *