Smak suszy. Druga część trylogii Tomasza Sekielskiego.

Smak suszy. Druga część trylogii Tomasza Sekielskiego.

Obiecałem sobie, że napiszę recenzję tej książki zaraz po tym jak ją przeczytam. No cóż… Nie zawsze udaje mi się zrobić to co planuję. 😛 Chociaż „wchłonąłem” w dwa wieczory tę pozycję wydawniczą już jakiś czas temu, a od premiery (25 października 2017) minęło trochę czasu, to postanowiłem napisać kilka własnych, obiektywnych 😉 słów na temat thrillera pióra Tomasza Sekielskiego.

Pojawiło się mnóstwo recenzji „Smaku Suszy”. Wszystkie te, które czytałem były pozytywne. Nie będę oryginalny, ponieważ moja nie będzie inna. 🙂 Szczerze przyznam, że z niecierpliwością czekałem na ten tytuł. Nie zawiodłem się…

Sądzę, że nie będę spoiler’ował wspominając fragmenty książki, gdyż zapewne, kto chciał, to już ma tę książkę „zaliczoną”. 😛 A ci, co jeszcze do niej nie zajrzeli… Niech żałują.

Tomasz i tym razem nie zawiódł. Kontynuując historię „wysuszonej”  prokurator Agnieszki Ossowskiej, Witolda Rudzkiego, Karoliny van der Oort, czy „Dziadka” Zigiego Tarnowskiego ponownie wprowadził nas w ponury świat politycznej walki i przekrętów, handlu ludźmi, ostrej gangsterki, czy nielegalnych eksperymentów medycznych.

Zwroty akcji, a także pomór pierwszoplanowych bohaterów jest jak rodem wzięty z „Gry o Tron”. Załatwienie sprawy (znienawidzonego przeze mnie) Księcia, degradacja polityczna i społeczna Witka Rudzkiego i premier Czackiej, to tylko smaczki jakie czekają Was podczas tej lektury.

Nie sposób nie wspomnieć „przesympatycznego” Ołeha i jego „drużyny A”, którzy odegrali bardzo ciekawą rolę w tej części Suszy (chociażby przyczyniając się do śmierci w oryginalny sposób wcześniej wspomnianego Księcia) i jak wnioskuję odegrają jeszcze epizod w następnej części „Suszy”.

Może jeszcze kilka słów o nielegalnych eksperymentach medycznych, które miały miejsce w klinice „Mysterium Vitae”, a których to problematyka została porudzona w tej części. Byłem wstrząśnięty czytając w tym thrillerze
o „embrionowej diecie” bywalców w/w kliniki i temacie komórek macierzystych i nie wiem jak się do tego odnieść. Generalnie temat wstrząsający.
W rzeczywistości ta płaszczyzna pozostaje tematem tabu. Tę kwestię do rozstrzygnięcia pozostawiam Wam drodzy czytelnicy.

Co się tyczy głównej bohaterki – Agnieszki Ossowskiej, to przyznam szczerze, że zaczynam Jej dopingować. 😉 Mimo, że jest marionetką w potężnej machinie, to muszę powiedzieć, że radzi sobie całkiem nieźle. 😉 W dodatku Jej „cichy wielbiciel”, który pod koniec tej części się z Nią kontaktuje, dodaje tylko tajemniczości i suspensu całości.

Konkludując (no i zabrzmiało dość prozaicznie – a co mi tam :P) „Smak Suszy” czyta się „duszkiem” i żeby nie być zbyt pompatycznym z ogromną przyjemnością polecam ten tytuł każdemu miłośnikowi tematu. Możecie twierdzić, że pierwsza część była lepsza. Możecie marudzić, że za dużo nawiązań do poprzedniej części, że akcja może być przewidywalna… To Wasze zdanie i macie do tego prawo. Ja twierdzę, że książka jest świetna i zdania nie zmienię! Z rozkoszą poczekam na zakończenie tej historii w ostatniej części, która (jak mnie pamięć nie myli) będzie nosiła tytuł „Kolor Suszy”. I Wam kochani życzę tego samego. Enjoy!

G.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *