“RÓWNONOC” Anna Fryczkowska – Recenzja

“RÓWNONOC” Anna Fryczkowska – Recenzja

Jakiś czas trwało zanim zdecydowałam się przeczytać pierwsze zdanie tej książki. Chodziłam obok niej, dotykałam, wąchałam papier, kilkanaście razy przeczytałam opis. Po co? Chyba po to żeby sprawdzić czy przypadkiem się nie zmienił. Treść na tak zwanych pleckach budziła we mnie trwogę. Obgryzając paznokcie zastanawiałam się, jak ja, matka maleńkiego chłopca, mogę to przeczytać i potem dalej żyć normalnie, bez nowego lęku w mojej głowie. Próbowałam nawet zrzucić przeczytanie tej powieści na mojego ukochanego męża (fajnie w końcu to mówić i pisać btw), ale on kolejny raz popchnął mnie do zmierzenia się z moim lękami i kulturalnie odmówił. Nie mogłam już dłużej czekać i przekładać książki ze stołu na biurko, z biurka na szafeczkę, z szafeczki na półkę.. Otworzyłam ją i przeczytałam. Od pierwszej do ostatniej strony pożarłam więc każde zdanie budzące niepewność i jednocześnie nienasycenie.

21 marca 1998 r. dzień i noc miały tą samą długość. Równonoc pochłonęła wówczas Szymona. W latach 1998 i 1999 w zachodniopomorskim, również w marcu, przepadli bez wieści także Krzysiek, Jędrzej i Darek. Marcowi chłopcy, tak ich nazwano i to właśnie historię ich zaginięcia poznałam w powieści  Annry Fryczkowskiej. Te tragedie mają swoje źródło w rzeczywistości, co sprawia, że na ciele pojawia się gęsia skórka, bo przecież taki dramat, może potencjalnie dotyczyć każdego rodzica. W tej fabularyzowanej powieści opisane są przeżycia właśnie ich, rodziców z rozdartymi sercami. Poznałam dogłębnie emocje jakie nimi targały oraz sytuacje z jakimi się zmagali. Tęsknota, ból, rozpacz, niewiadoma co do losu dzieci – borykały się z tym rodziny zaginionych. O tym wszystkim opowiadają trzy matki oraz ojciec jednego z nastolatków. Choć chłopcy byli do siebie bardzo podobni, nawet w podobnym wieku i spotkał ich prawdopodobnie podobny los, to rozpacz po ich utracie przybierała różne twarze, desperację, nadzieję, rozczarowanie, odrętwienie czy pogodzenie się z losem.

Z rozdziałów Równonocy wylewają się nie tylko ból i cierpienie, ale również fale domysłów, tajemnic i niejasności. Rodzice nastolatków stają przed najtrudniejszym zadaniem, jak poradzić sobie z codziennością i nową rzeczywistością. Niestety otoczenie wcale im tego nie ułatwia.  Doganiają ich setki pytań, które muszą sobie zadać próbując zrekonstruować przebieg wydarzeń i poszukując odpowiedzi. W ich głowach nie przestają brzmieć pytania takie jak: czy mogłam/em coś zrobić? czy mogłam/em temu zapobiec? czy zrobiłam/em coś nie tak? czy to ja zawiniłam/em? Mimo tego, w niektórych sercach tli się jeszcze nadzieja na odnalezienie ukochanych synów.

Jedno wydarzenie może zmienić bieg życia wielu osób, całej rodziny. Czytając Równonoc czułam ogromne współczucie i zarazem współodczuwałam wszystkie nieszczęścia, które spotkały tych rodziców. Jednocześnie odniosłam wrażenie, że autorka podjęła tak trudny temat, ze względu na osobiste przeżycia i niedawną utratę nastoletniego syna. Być może Równonoc to jej remedium na pogodzenie się z tragedią, która wydarzyła się w jej rodzinie. Pisząc tę powieść Anna Fryczkowska nie miała do dyspozycji wielu faktów, jedynie pustkę i domysły. To co opisała mrozi krew w żyłach.  Autorka sugeruje również rozwiązanie tej niewyjaśnionej dotąd sprawy, które mogłoby mieć miejsce. Czy jej potencjalne zakończenie może być prawdziwe?

B.

Recenzja ZaBiałymPłotkiem
Tytuł: Równonoc
Autor: Anna Fryczkowska
Wydawnictwo: Od Deski do Deski Wydawnictwo Tomasza Sekielskiego

Równonoc możecie kupić bezpośrednio na stronie Wydawnictwa Od Deski Do Deski TUTAJ



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *