Pożarła mnie i zamknęła w „Pudełko z marzeniami”. Moja recenzja książki Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego

Pożarła mnie i zamknęła w „Pudełko z marzeniami”. Moja recenzja książki Magdaleny Witkiewicz  i Alka Rogozińskiego

Książki każdy dzieli według własnego uznania. Na półkach układamy je tematycznie, alfabetycznie czy kolorami. Ja dzielę książki na te które zapamiętam do końca życia, bo wchłonęły mnie całkowicie, na takie które ujdą w tłumie i takie z którymi zdecydowanie się nie polubiłam. Pudełko z marzeniami stuprocentowo trafia do puli pierwszej! W naszej biblioteczce jest to pozycja, która mnie po prostu pożarła. Zjadła mój czas, moje myśli i ogromny kawałek mojej wyobraźni. Autorom przybijam piąteczkę za świetnie wykonaną pracę.

Z Magdaleną Witkiewicz miałam przyjemność współpracować na łamach naszej agencji reklamowej. Z pewnością również z tego tytułu sięgnęłam po tę właśnie książkę. Głównym jednak, była atmosfera jaka powstała w koło jej wydania. Ona mnie zaczarowała. Podczas wizyty na Targach książki w Rzeszowie nabyłam swój egzemplarz, który zdecydowanie potrzebuje autografu Magdaleny, a ja pójścia z nią na kawę, herbatkę czy soczek bo jeszcze nie wiem dokładnie co pija. Może przy okazji udałoby się również poznać Alka. Ogromnie ciekawi mnie jak wygląda pisanie książki we dwoje. Kto pisze? Kto podsuwa pomysły? Razem czy z dwóch odległych miejsc? A co gdy wizje są różne? Liczę na to, że niedługo poznam odpowiedź.

Książka oczywiście wydana jest znakomicie. Przemyślana i dopracowana okładka podążająca za trendami w projektowaniu. Delikatne nawiązanie do świątecznych barw, bo ukazała się tuż przed choinkowym sezonem. Trafiona w punkt. W środku natomiast historia rodem z filmowych komedii romantycznych, które tak uwielbiamy, bo przecież przynoszą relaks, uśmiech i ciepło na serduchu. To chyba pierwsza książka, która wywarła na mnie takie doznania, jednocześnie nie powodując odczucia banału. Zdrada, intrygi, romantyzm, życzliwi ludzie ale i czarne charaktery, a do tego skarb. Wszystko to znalazłam w tej opowieści. Historia opowiada o Michale, który zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika postanawia odnaleźć tajemniczy skarb rodzinny. Jego istnienie miało odmienić pasmo ostatnio przewijających się w jego życiu nieszczęść. Dość niefortunnie, a może szczęśliwie, złożyło się, że w miejscu gdzie ukryto ów tajemniczy skarb, obecnie znajduje się restauracja. Jej właścicielką jest Malwina, która rozczarowała się swoim księciem na białym koniu i obecnie poszukuje swojego szczęścia.

Ona chce prowadzić prosperującą restaurację. On chce w tajemnicy przed nią odnaleźć bezcenny skarb. Święty Ekspedyt spełnia marzenia. Dwie starsze panie prawie wciskają w nich eliksir miłosny, a dwójka dzieci snuje przebiegłą intrygę. A wszystko co dzieje się w koło, trafia do pudełka z marzeniami. Wrzucasz do niego swoje pragnienia i czekasz. Jak wiele z nich się spełni?

Z bohaterami zaprzyjaźniłam się od samego początku. Podczas czytania miałam ich przed oczami cały czas, przenosząc się i przeżywając ich historię. Jedną z moich ulubionych postaci jest Pani Wiesia, specjalistka od nalewek dla zdrowotności. Ta kobieta wie lepiej, zna wszystkie ploteczki i ma swoje fifi, które pozwala jej iść z duchem czasu. A kłopotów, to już na pewno ona nie lubi.

Pudełko z marzeniami ma w sobie romantyzm i ciepło oraz szaleństwo i oryginalne poczucie humoru. Nie jest to zwykła, ckliwa, świąteczna opowieść. To historia relaksująca, którą mogę polecić każdemu kto nie lubi ciężkich lektur o zawiłej tematyce. Z pewnością przyniesie odprężenie i umożliwi oderwanie się od codzienności. Książka oczywiście kończy się happy endem, jak na specjalistkę od takowych zakończeń przystało. Jednakże droga do tego miejsca bywa naprawdę przewrotna.

B.



1 thought on “Pożarła mnie i zamknęła w „Pudełko z marzeniami”. Moja recenzja książki Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *