My potteromaniacy. Harry Potter i przeklęte dziecko oraz Historia Lorda Voldemorta

My potteromaniacy. Harry Potter i przeklęte dziecko oraz Historia Lorda Voldemorta

Książki autorstwa Joanne Rowling zdobyły zwolenników na całym świecie i na stałe wpisały się w kanon literatury. Fani tej magicznej historii, jak my, nazywają się potteromaniakami/potteromanami. Oficjalnie przyznaję się do tej wielkiej miłości, która zakwitła we mnie już ponad 20 lat temu, a od kilku lat tą fascynację dzielę również z G. Wspólne pasje i zainteresowania łączą ludzi, a ta właśnie łączy nas. Oczywiście jest tego znacznie więcej, ale to nie temat na dziś.

W naszej biblioteczce znajduje się całkiem spory zbiór wydań Harrego Pottera. Mamy już edycję przygotowaną specjalnie dla dorosłych, zbieramy nowe wydanie ilustrowanych opowieści, a także dodatkowe książki jak Baśnie Barda Beedle’a czy  Fantastyczne zwierzęta. Nie brak nam również egzemplarza Przeklętego dziecka i to o nim dziś chciałabym się rozpisać. Jak zwykle zainwestowaliśmy w wydanie w twardej oprawie, gdyż głęboko wierzę, że taki egzemplarz przetrwa pokolenia, a to jest przecież nasz cichy cel w tworzeniu księgozbioru.

Pierwsze rozdziały książki Harry Potter i Przeklęte Dziecko wywarły na mnie jedno wrażenie: całkiem dobre fan fiction, choć wsparte wyobraźnią wyjątkowej Pani Rowling. Jej książki mają szczególne u mnie miejsce i oddzielną półkę w regale. Dorastałam zaczytując się w każdej stronie Harrego Pottera, a mój świat stawał się dzięki temu bardziej magiczny. Dlatego gdy dowiedziałam się, że pojawi się ósma historia, wiedziałam, że musimy ją mieć w naszym komplecie. Harry stał się bohaterem i pokonał Czarnego Pana przy wsparciu Gwardii Dumbledora i przyjaciół. Jednakże gdy kończy się sława, zaczyna się zwyczajne życie o jakim marzył. Chciał normalności, życia bez czarnej magii i niebezpiecznych przygód. Niestety po latach dogania go jego przeszłość i co gorsza, poprzez postać jego własnego syna. Młody Potter robi wszystko, aby nie być podobnym do sławnego ojca, co nie jest łatwe, kiedy nosi się nazwisko Potter. Oliwy do ognia dolewa fakt przydzielenia go do Slytherinu, a jego najlepszym przyjacielem zostaje Scorpius Malfloy, o którym plotkuje się iż jest synem Lorda Voldemorta.

Nie łatwo opisać książkę szczegółowo i jednocześnie nie zdradzić jej treści, dlatego też w tym momencie urwę odrobinę wątek. W scenariuszu dzieje się naprawdę dużo, a sama książka ma nietypową konstrukcję. Fani Pottera nie są do niej przyzwyczajeni, ale muszę przyznać, że czyta się ją dosyć lekko. Scenariusz nie zawiera plastycznych przejść od sceny do sceny, brakuje również rozbudowanych opisów. Mimo to wciągnęła mnie w wir nowych przygód. Nawiązania do poprzednich części spowodowały, że poczułam się jak w domu. Znałam te historię i coraz łatwiej było już wyobrazić sobie ten świat i przewidywać co jeszcze może się wydarzyć. Po przeczytaniu ostatnich stron mogę stwierdzić, że opowieść jest wciągająca i poruszająca. Kolejny raz przypomina nam, że największą magią jest miłość, a do tego różdżka jest niepotrzebna. Obejrzenie jej w teatrze byłoby spełnieniem marzeń. Być może kiedyś się tego doczekam.

Przeklęte dziecko skłoniło mnie do jeszcze jednej refleksji. Zwróciłam uwagę na to jak trudno jest godzić się z brakiem akceptacji od najbliższych i czym jest samotność, mimo przebywania w ogromnym tłumie, a z przeszłością pełną zawiłości nie łatwo jest się rozliczyć.

Wskoczyliśmy myślami do przeszłości, więc czas przeskoczyć odrobinę do Lorda Voldemorta i tego co czynił zanim poznaliśmy go w historii Harrego Pottera. W styczniu tego roku miała miejsce premiera filmu uzupełniającego pt. Voldemort: Origins of the Heir – o pierwszych jego zbrodniach. Jednakże twórcy podkreślają, że ich obraz w żaden sposób nie jest związany ze studiem Warner Bros, a w jego powstawaniu nie uczestniczyła również J.K. Rowling. Jest to amatorski film niezależnego studia Tryangle Films. Grudniowe trailery dawały nadzieję na udane widowisko o całkiem dobrym poziomie, dlatego też zdecydowałam się podsunąć wam ten obraz.

Poniżej udostępniam Wam film i oczywiście życzę miłego oglądania. Jako potteromaniaczka stwierdzam, że to po prostu trzeba zobaczyć, niezależnie od tego jaka będzie wasza opinia na temat filmu. Jest to kolejna pozycja typu „must see”. Nie zapomnijcie podzielić się swoją opinią.

B.

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *