A Tomek powiedział… odcinek 7 Boże, jak ten czas leci…

A Tomek powiedział… odcinek 7 Boże, jak ten czas leci…

A Tomek powiedział:
– Kochanie, jest czas wyborów i wielkich obietnic. A ja obiecuję ci, że kupię sobie rower i będę się więcej ruszał! Tylu ludzi jeździ teraz po mieście.
Zmroziło mnie. Nie o to chodzi, że nie wierzę memu mężowi. Ale…

Internet został ostatnio zdominowany przez kampanię samorządową. Czegóż to kandydaci nie obiecują? Wszystko! Mnie najbardziej rozbawiła obietnica budowy restauracji McDonald’s, kolejna to obietnica darmowej komunikacji miejskiej dla wszystkich użytkowników (hahahahaha! Kto zrezygnuje z takich wpływów do kasy miasta?). Następni w kolejce beneficjentów wyborczych są rowerzyści – nieograniczona wręcz liczba kilometrów nowych tras rowerowych. Tiaaa…
Tak się zastanawiam, czy ci, którzy obiecują te ścieżki, są raczej rowerzystami czy pieszymi? A może w dzikim pędzie mijają rowerzystów na jezdni i chcą się ich pozbyć, aby nie zawadzali w rozwijaniu szalonych prędkości na drodze?

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce jeździłam rowerem po mieście. Za to całkiem niedawno, w okresie, który nie obejmuje demencji, miałam wątpliwą przyjemność zderzyć się z rzeczywistością rowerową na chodnikach Warszawy. Długo zbierałam się do napisania tego felietonu. Chciałam, aby opadły moje wewnętrzne emocje. W przeciwnym razie tekst wyglądałby, jak w komiksie „Kajko i Kokosz”, kiedy szef zbójcerzy Hegemon krzyczy na swoich podwładnych: 
Taka sytuacja: Warszawa, stolica Polski, ulica Puławska (dla nieznających topografii miasta – bardzo długa i ważna ulica), chodnikiem idzie kobieta, jedną ręką prowadzi wózek, drugą trzyma dzieciaczka w wieku plus/minus trzy lata. Idę za nimi. Wyprzedza mnie rowerzysta na wypasionym bicyklu, w bajeranckim stroju i lustrzanych okularach. I co robi?
a) schodzi z roweru, aby spokojnie wyminąć matkę z dziećmi;
b) schodzi z roweru, idzie za nimi;
c) prosi o zrobienie miejsca na przejazd;
d) jak d…pa z niego!
Dzwoni wypasionym dzwonkiem i drze się na Bogu ducha winną kobietę, żeby „zlazła mu z drogi”. Kobieta zdziwiona, dziecko przestraszone, ja wkurzona krzyczę jak Hegemon:  i próbuję gonić gościa, żeby mu pedały pourywać.

Do cholery jasnej, jak nie ma ścieżki rowerowej, to czy rowerzyści mogą jeździć po chodniku? Dlaczego notorycznie przejeżdżają po przejściu dla pieszych, mimo że kodeks drogowy nakazuje zejście z roweru i przeprowadzenie go po pasach. Można przejeżdżać tylko w przypadku, kiedy przy przejściu jest ścieżka rowerowa.
Inna sytuacja: spieszymy się z córką na pociąg. Prowadzę walizę wielkości fiata 126p (też ma kółeczka :)) i na przejściu pod Dworcem Centralnym szanowny rowerzysta zamiast po ścieżce jedzie po pasach i sruuu mi w tę walizkę

Takich sytuacji zaobserwowałam bardzo dużo. Chyba nawet za dużo. Zastanowiła mnie jeszcze jedna rzecz. Mianowicie w wielu miejscach chodniki przecinają się ze ścieżkami rowerowymi. W tych miejscach na ścieżce namalowane są pasy dla pieszych. Pytanie: Kto ma pierwszeństwo – pieszy czy przejeżdżający rowerzysta? Długo się nad tym głowiłam i doszłam do wniosku, że należy potraktować to jako skrzyżowanie równoległe. Ten po prawej ma pierwszeństwo. Niestety moje założenie nie sprawdziło się w praktyce. Po prostu zbliżając się do „przejścia dla pieszych na ścieżce rowerowej”, trzeba mieć oczy dookoła głowy i należy olać wszystkie przepisy ruchu drogowego, czyli „RUN FOREST, RUN!”.

Spodziewam się fali krytyki, bo: nie wszyscy rowerzyści są tacy, bo rowery są EKO i nie zanieczyszczają środowiska, bo pieszy też są chamscy, nie mówiąc o kierowcach, i dlatego rowerzyści muszą jeździć po chodnikach, bo jazda na rowerze jest zdrowa (hm… szczególnie po ulicach prawie dwumilionowego miasta). Zgadzam się ze wszystkim poza ostatnim punktem. Cała sprawa sprowadza się do jednego słowa: KULTURA, a raczej jej brak.

P.S. Jedna rada dla kandydatów do samorządów: jeśli obiecujecie trasy rowerowe, to podawajcie, gdzie mają się konkretnie zaczynać i kończyć. Zbyt dużo mamy ścieżek, które nagle się zaczynają i równie niespodziewanie się kończą.
P.S. 2. Kiedy jedziecie samochodem, omijając rowerzystę, zachowajcie odległości 1,5 metra i błagam, włączcie kierunkowskaz!!!

Anna Sekielska



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *