A Tomek powiedział… odcinek 4

A Tomek powiedział… odcinek 4

A Tomasz powiedział:
– Ciekawe, co biorą ci wszyscy ludzie, którzy są taaak szczęśliwi na FB?
Odpowiedziałam:
– Nie wiem co, ale mnie wkurzają.
– Kochanie, wkurza cię ludzkie szczęście?
– NIE! Wnerwia mnie facebookowy przymus bycia szczęśliwym.

Wredna baba ze mnie. Wiem. Tomasz chyba też się tego domyślił po dwudziestu latach pożycia. Nie cieszy mnie radość, uśmiech, życzenia dobrego/wspaniałego/CUDOWNEGO (tu już dostaję dreszczy!!!) dnia. A może ja nie chcę mieć CUDOWNEGO/najwspanialszego/rewelacyjnego dnia. Może chcę mieć spokojny, normalny dzień/życie/… (do uzupełnienia).
Do cholery jasnej, jak ktoś chce mi życzyć fajnego dnia, to niech do mnie zadzwoni! Od pewnego czasu jest tak, że nasze życie w 90% toczy się w szeroko pojętych mediach społecznościowych. Jak nie ma cię na Instagramie/FB/TT, to nie istniejesz. Oczywiście social media są świetnym narzędziem między innymi do komunikowania się, odnajdywania starych lub bardzo starych znajomych. Dla mnie Facebook jest też głównym źródłem informacji. Nie muszę osobno przeglądać takich portali, jak Gazeta Wyborcza, Dziennik Gazeta Prawna, Newsweek. Obserwuję fanpage’e pisarzy, artystów, blogerów itp. Mam wszystkie informacje w jednej aplikacji.

Ale… ale zanim się do nich przebiję, trafia mnie szlag! Jak Indiana Jones (boski Harrison Ford! mniam!!!) w poszukiwaniu zaginionej Arki przedzieram się przez posty z życzeniami wspaniałego/CUDOWNEGO/rewelacyjnego dnia. Żeby choć raz ktoś napisał: ZAJEBISTEGO! I do tego uśmiechnięte sweet focie. Uwielbiam oglądać zdjęcia moich znajomych z podróży, z wycieczek, z ciekawych miejsc. Uwielbiam zabawne i śmieszne fotografie. Natomiast codzienne uśmiechnięte sweet focie zaostrzają u mnie objawy alergii. O co chodzi z tym codziennym wrzucaniem na profil swojego zdjęcia? Na FB i Instagramie są profile, na których nie ma nic innego jak tylko fotki/sweet focie właścicieli. Plus jakiś „optymistyczny” tekst.
Wielu ludzi w mediach społecznościowych namawia mnie, a czasami wręcz zmusza, do szczęścia, do pozytywnego myślenia, do optymistycznego nastawienia do życia. Zastanawiam się, czy te osoby także w życiu codziennym, w tak zwanym realu, agitują swoich znajomych do bycia szczęśliwymi. Czy dzwonią do koleżanek lub kolegów i mówią: „Hej! Zaakceptuj swoje życie! Poczuj się szczęśliwym człowiekiem!”. Czy przychodząc na spotkanie towarzyskie, od progu krzyczą: „Życzę wszystkim CUDOWNEGO spotkania!”?

Jest wielu wykwalifikowanych specjalistów: psychologów, trenerów personalnych, psychiatrów. Ich strony można znaleźć między innymi na FB. Na drugim biegunie znajdują się samozwańczy nauczyciele szczęśliwego życia. Mają wielu wyznawców, którym – delikatnie mówiąc – sugerują, jak należy żyć. Trochę się obawiam, czy nie robią komuś krzywdy. Zastawiam się też, czy nie wykorzystują swoich fanów i ich kosztem nie podwyższają sobie poziomu samooceny. Bo czy ich życie w rzeczywistości jest tak idealne i CUDOWNE, jak przedstawiają to w internecie? Czy to tylko iluzja lub pobożne życzenia? Czy naprawdę są tak mili i słodcy, jak pokazują na zdjęciach i w komentarzach?
Nie wiem.
Wiem jednak, że internet (ze szczególnym uwzględnieniem mediów społecznościowych) jest ogromnym polem do badań dla psychologów i socjologów. Pierwsza zgłaszam się do tych badań.

A tak przy okazji… życzę Wam CUDOWNEGO dnia!

Anna Sekielska



3 thoughts on “A Tomek powiedział… odcinek 4”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *