A Tomek powiedział… odcinek 3

A Tomek powiedział… odcinek 3

A Tomek powiedział:
– Nie rozumiem, co jest nie tak ze słowem „tudzież”.
Odpowiedziałam:
– Tudzież ja też nie.

Jak się okazuje nie jesteśmy sami. Wiele osób uważa, że wyraz „tudzież” jest ok. A nawet bardzo ok. Powstał przecież SKOT, czyli Społeczny Komitet Obrony Tudzież(y). Dlaczego utworzono taki komitet? Przecież nie ma SKOP-u (Społecznego Komitetu Obrony Przeto) czy SKOB-u (Społecznego Komitetu Obrony Białogłowy). A „tudzież” się dochrapało! Wszystko dzięki akcji Narodowe Czytanie, która od sześciu lat odbywa się we wrześniu. Zaiste pisząca te słowa miała zaszczyt w 2015 roku czytać fragmenty „Lalki” w siemiatyckiej bibliotece. Niestety nie byłam Izabelą Łęcką. Smuteczek…

W tym roku będzie odczytywane „Przedwiośnie” Żeromskiego. Nie jestem wielką fanką twórczości pana Stefana. Tak naprawdę to w ogóle nie jestem jego fanką. Pozwolę sobie na małą dygresję. Moim zdaniem większość lektur szkolnych jest przestarzała i niezrozumiała dla młodzieży. O matulu! Użyłam dwóch (!) przymiotników w jednym zdaniu! Toż to nie uchodzi! Co by powiedział pan Dobosz? Pewnie nie wiecie, kim jest wspomniany pan? Ja też nie wiedziałam i gdyby nie wyraz „tudzież”, też pewnie bym się nie dowiedziała. Otóż szanowny pan Andrzej Dobosz jest polskim krytykiem literackim, felietonistą, aktorem nieprofesjonalnym (źródło: Wikipedia). Pan Andrzej dokonał „adaptacji” „Przedwiośnia” na użytek tegorocznego Narodowego Czytania. Adaptacja – jak to dumnie brzmi. Serce rośnie. Nie! Nie rośnie, ale krwawi i to mnie – osobie, delikatnie mówiąc, nieprzepadającej za książkami Żeromskiego. W tym przypadku adaptator – krytyk literacki, felietonista, aktor nieprofesjonalny – w pierwszej kolejności wygumkował słowo „tudzież”, w drugiej – usunął zbyt liczne jego zdaniem przymiotniki i powtórzenia. No cóż, ten Żeromski pewnie nie wiedział, co pisze. Pewnie przez przypadek się powtarzał i z braku talentu literackiego w nadmiarze używał epitetów. Przecież Czaruś nie mógł być jednocześnie „zdrowy i zażywny”, jak chciał Autor. Powinien być tylko „zdrowy”, jak chce pan Dobosz. Nad czym ubolewa ów pan? Nie wiecie? Nad tym, że nie mógł zmieniać wyrazów w zdaniach (mógł usuwać, ale zmieniać nie). Na przykład nie podoba mu się czasownik „wyleźć” w zdaniu: „Ksiądz wylazł z karety”. Akurat ten aspekt pozostawię bez komentarza.

Jako wydawca postanowiłam zostać adwokatem Stefana Żeromskiego. Nie ma tu znaczenia, czy lubię jego twórczość czy nie. Rozumiem, że na potrzeby akcji musiała być zrobiona tzw. adaptacja. Na miłość boską! Nie jest to adaptacja filmowa dla Hollywood czy Bollywood. Jest to kolejna odsłona fajnej akcji przypominającej nam klasykę literatury i promującej czytelnictwo. Czy nie można było po prostu wybrać kilku fragmentów z książki? Bez robienia bezsensownych zmian.

Wytkniecie mi zaraz moją malutką dygresję na temat lektur szkolnych. Nadal podtrzymuję swoją opinię i dodam, że według mnie w obowiązkowym kanonie lektur powinno być 90% literatury współczesnej i 10% klasyki. Pewnie odezwą się głosy, że styl Żeromskiego jest zbyt archaiczny i trudny w odbiorze (bo Mickiewicza jest łatwy?). Mówi się trudno i czyta się (lub nie) dalej, bo Stefan Żeromski (tak jak Juliusz Słowacki czy Henryk Sienkiewicz) należy do klasyki literatury polskiej. A klasyków się NIE POPRAWIA!!! Czy jak będzie akcja Narodowy Program Prezentacji Malarstwa Polskiego, to też zostaną „udoskonalone” obrazy Jana Matejki? Już się boję, co tam może być domalowane i przez kogo.

Anna Sekielska



2 thoughts on “A Tomek powiedział… odcinek 3”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *