A Tomek powiedział… odcinek 11

A Tomek powiedział… odcinek 11

A Tomek powiedział:
– Wiesz, że w tym roku na znicze, kwiaty, ozdabianie grobów wydamy pewnie ponad miliard złotych.
Odpowiedziałam:
– MY WYDAMY?!
– No my, Polacy. Podobno jesteśmy ewenementem w Europie.

O matulu! Faktycznie jesteśmy ewenementem, skoro wydajemy tyle pieniędzy na ozdoby i znicze, żeby uczcić Święto Zmarłych. Żeby pokazać, że pamiętamy. Niestety często później zapominamy posprzątać. Wypalone znicze, wyblakłe sztuczne kwiaty zamiast zdobić szpecą nagrobki. I tak jest od lat. Oczywiście generalizuję, ale wystarczy przejść się po dowolnym cmentarzu na początku grudnia i zobaczyć krajobraz „poświąteczny”.

Bardzo lubię spacerować po starych, zabytkowych cmentarzach. Jak byłam dzieckiem, często chodziłyśmy z rodzicami na cmentarz przy ulicy Limanowskiego w Radomiu, który został założony na początku XIX wieku. Razem z siostrami biegałyśmy alejkami i szukałyśmy najstarszego nagrobka. Może to dziwne, ale jako nastolatka na wagary jeździłam na grób dziadków. Ten sentyment został mi do dziś. Jesienią i zimą zawsze odwiedzam cmentarz żydowski w Drohiczynie. Dlaczego jesienią i zimą? Bo wtedy nie trzeba przedzierać się przez krzaki i chaszcze, i lepiej widać ocalałe macewy.

Wspólnie z grupą znajomych chcieliśmy doprowadzić do oczyszczenia tego obszaru, ale sprawa utknęła w trybach administracyjnych. Teraz jest to pagórkowaty, nieogrodzony teren porośnięty różnymi roślinami. Gdzieniegdzie spośród liści wyłaniają się macewy. Niektóre są omszałe, na innych widać epitafia w języku hebrajskim. Sześć lat temu, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam ten cmentarz, doliczyłam się ponad trzydziestu nagrobków. Dziś – zaledwie kilkunastu. Ale sprawdzę to jeszcze raz za kilka tygodni, jak liście zgniją.

Mielnik, pozostałości cmentarza żydowskiego

Spacerując po tym kirkucie, mam wrażenie, że chodzę po grobach, po szczątkach zmarłych. Nie ma tu alejek, nie ma ścieżek, nie ma wyznaczonych kwater. Jest dziki las i cisza. Przy niektórych macewach stoją wypalone znicze. Zgodnie z wiarą mojżeszową na grobach nie można kłaść kwiatów ani zapalać świec, nie umieszcza się zdjęć zmarłego i daty jego urodzenia. Podawany rok śmierci obliczany jest od przyjętej w średniowieczu daty stworzenia świata, czyli 7 września 3761 roku przed naszą erą. I tak w tej chwili zgodnie z kalendarzem żydowskim mamy rok 5779.

Tradycja tradycją, a upływ czasu i przenikanie kultur to drugie, dlatego przy macewach są zarówno znicze, jak i kamyki. Zwyczaj pozostawiania kamieni na grobach pochodzi z dawnych czasów, kiedy pochówki odbywały się na pustyni. Aby dzikie zwierzęta nie rozkopały grobu, zabezpieczano go kamieniami. Spotkałam się też z teorią, że kamień symbolizuje modlitwę za zmarłego.
To przenikanie kultur widać nie tylko na cmentarzach żydowskich, ale też muzułmańskich. Na mizarze w Kruszynianach są groby usypane z ziemi i okolone murkiem z kamieni, ale są też współczesne, tradycyjne grobowce z kwiatami, zniczami i fotografiami.

W tym roku pierwszego listopada ma nam dopisać pogoda, prawdopodobnie nie zabraknie ciepła i słońca. Życzę Wam, abyście ten dzień spędzili w spokoju mimo nerwów spowodowanych korkami i problemami z dojazdem. Życzę Wam też, aby wizyta na cmentarzu była dla Was przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem czy sprintem od grobu do grobu.

Anna Sekielska



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *